poniedziałek, 23 kwietnia 2012

4 urodziny

14 lutego 2012 Tomaszek skończył 4 latka. Tak się złożyło, że bylilśmy wtedy na turnusie w Zabajce. Dzięki temu miał w tym roku dwie imprezy urodzinowe:), bo przecież trzeba było zrobić imprezę w tak doborowym towarzystwie:).
Było cudownie. Oprócz Tomka 3 urodziny na turnusie skończyła Marysia, a 15 Michasia. Postanowiliśmy więc, że zrobimy wspólne przyjęcie.
Ciocia Kamila pięknie udekorowała salę rehabilitacyjną na bal urodzinowy, a my przygotowałyśmy dla dzieciaczków smakołyki.

 Dzięki cioci Basi, mieliśmy śliczny i pyszny torcik:)

 Zaczęliśmy oczywiście od dmuchania świeczuszek
(a za mamusią ukryli się nasi specjalni goście: Hania z Kubusiem)

 Tomaszkowi szło średnio, ale przynajmniej popatrzył

 Potem życzenia i prezenty, ulubiona część przyjęć urodzinowych
wszystkich chyba jubilatów:)

 Tomkowi od tego ściskania i całowania wszystkich
gości zwichrzyła się troszkę fryzurka:p

 Nie mogło oczywiście zabraknąć "Sto lat"
bardzo oryginalnie, bo na skrzypcach - Kaja dziękujemy:)



 A tu: Celina, Zuzia i Kaja zaśpiewały dla Tomaszka
i pozostałych jubilatów piosenkę, Tiffany za to tańczyła:)

Dziewczynki dziękujemy, wyszło pięknie:)


Wieczór był cudowny, ale bardzo męczący.

niedziela, 22 kwietnia 2012

Meloman

Dzisiaj taki drobny przerywnik:). Tomaszek był na koncercie muzyki klasycznej:)
Kilka dni temu do mamusi zadzowniła ciocia Ania, żeby zapytać, czy Tomaszek nie poszedł by na koncert. Sprawdziliśmy co robimy w niedzielę o 15 i okazało się, że żadnych zajęć nie ma, z nikim sie jeszcze nie umówiliśmy, więc odpowiedź jest prosta: Oczywiście, że pójdzie:))).
Ciocia bardzo nieśmiało napomknęła, że ona bardzo chciała by iść z Tomusiem na ten koncert i w ten sposób pierwsze większe wyjście Tomaszka bez rodziców zostało zaplanowane.
Dzisiaj przed 15 mamusia zawiozła Tomaszka do Centrum Kultury i Sztuki im. Andrzeja Meżeryckiego Scena Teatralna Miasta Siedlce na koncert "Wiosenne nutki".
Przyznam szczerze, troszkę się bałam o Anię, bo przecież Tomek potrafi dać w kość, myślałam, że będzie jej uciekał, zwiedzał.... a tu niespodzianka:).
Ciocia powiedziała, że Tomaszek był najgrzeczniejszym dzieckiem na całej sali, słuchał w skupieniu muzyki i bił brawo. No i teraz żałuję, że jednak z nimi nie poszłam:(. Ale nic straconego będziemy trzymać rękę na pulsie i na kolejny koncert pójdziemy razem, oczywiście razem z ciocią Anią:).
Malutki wracaj z sanatorium, bo jeszcze chwila
i Ania zmieni sobie chłopaka:p.
Zobacz jaka szczęśliwa, a on młodszy:)))

A tutaj lista utworów, które tak zachwyciły Tomaszka:)

Aniu, jeśli chcesz coś dodać na temat twojego dzisiejszego spotkania z Tomaszkiem zapraszam, bo niestety niewiele rozmawiałyśmy po koncercie i czuję niedosyt:).

I jeszcze raz Aniu (to takie Ps.)
Dziękujemy bardzo za wspaniały pomysł - Tomaszek w świetnym humorze wrócił do domu, coś mi opowiadał w swoim języku. Na pewno opowiadał jak dobrze się bawił. Jestem pewna, że tak było, bo on kocha muzykę:).
Wielki buziak dla Ciebie:-*

piątek, 13 kwietnia 2012

Kolejny powrót

Straszne tu zaległości, a przecież po Zabajce byliśmy na kolejnym turnusie w Zabajce 2, do tego Tomaszek przez tydzień chodził do przedszkola, no i znowu się rozchorował:(. Szybciutko żyjemy, oj szybciutko.
Ale tradycyjnie - po kolei.
Codziennie po wszystkich terapiach wszystkie maluchy chodziły na grupowe zajęcia metodą Weroniki Sherborne. Niestety Tomaszek lubi chodzić własnymi ścieżkami i trudno go było zmusić do dłuższej współpracy i do niektórych ćwiczeń. Poza tym po natłoku ćwiczeń, które miał od rana po prostu nie dawał już rady i często zasypiał jeszcze zanim zajęcia się na dobre zaczęły.

 Na drugim planie Adrian, troszkę za duży
na zajęcia Weroniki Sherborne:)))

 Ulubiona przez Tomaszka część zajęć, szaleństwo w kocu:)

Tu akurat niekoniecznie, ale skoro już mamusia się uparła,
to chwilkę mogę poleżeć:p

 A po ciężkiej pracy, zasłużony obiad. Naleśniki były pyszne.
Tylko Adi coś miny strzela. Cytrynka? Czy co??

Na każdym turnusie są też dodatkowe zajęcia z muzykoterapii.
Tomaszek pięknie pracował, dopóki nie pojawiła się mamusia:p

Każdego dnia popołudniu osoba dyżurująca w ośrodku organizowała dla dzieci zajęcia dodatkowe. A to malowanie twarzy (no tutaj Tomaszek zrezygnował:p), a to malowanie odlewów gipsowych - mamy śliczną głowę konika, było też pieczenie pstrąga w kominku na ujeżdżalni.
Tomaszek miał zakaz podchodzenia do kominka, ale cała ujeżdżalnia była jego (i nie tylko):p
Ach, nie napisałam jeszcze o Tomusiowych koleżankach Celinie i Kai. Bardzo polubiły Tomaszka i chętnie się z nim bawiły. Zresztą on też świetnie się z nimi czuł:).

 Również wieczorami można było pojeździć na koniku:))) Nie ruszał się niestety ale wyobraźnia czyni cuda.

Czego te dzieci nie wymyślą:) koniecznie musiały sprawdzić
jak z tej perspektywy widać świat.

Udała się nam nawet króciutka dyskoteka, tylko tancerz szybko wymiękł:p

Na każdy turnus do Zabajki przyjeżdżają aktorzy z interaktywnym teatrzykiem. My trafiliśmy na spektakl: "Dr Dolittle i przyjaciele". Dzieci bawiły się cudownie, szczególnie, że brały czynny udział w przedstawieniu. Śmiechu było co niemiara:). Oczywiście główną rolę grał... zresztą co ja tu będę opowiadała, sami zobaczycie (jeszcze tylko jedno - w pierwotnym scenariuszu tej roli nie było:).
 Chwila skupienia przed występem,

 Próba generalna,
i sam występ. Wielkie brawa dla Tomaszka:)


A wieczorami, po kolacji codziennie chodziłyśmy z dzieciaczkami pobawić się na salę rehabilitacyjną. Tomaszkowa mamusia spokojnie mogła sobie wtedy usiąść w kątku i czuwać, bo Tomi świetnie radził sobie wśród dzieci sam:)

 Zabawa była przednia, a mój synek wie, że kobiety to księżniczki
i trzeba je wielbić:)

Czasami dziewczynki Kaja i Celina przychodziły do Tomaszka
w odwiedziny i bawiły się z nim w naszym pokoju.

Po dniach tak wypełnionych zajęciami Tomaszek
nie wiadomo dlaczego wsuwał się pod prześcieradło
i zasypiał "snem sprawiedliwego".


 A ostatniego dnia turnusu poszliśmy sobie
na krótki spacerek obejrzeć zwierzątka.

 nie było już tak strasznie zimno, jak na początku turnusu,
więc mamusia odważyła się wreszcie wyjść z Tomaszkiem na dwór na dłużej.
Tu z Kają:)
Oczywiście obydwie dziewczynki nam towarzyszyły:)
Z Celiną:)

Te dwie dziewuszki, to były najlepsze chyba wolontariuszki i praktykantki, jakie kiedykolwiek spotkałam na jakimkolwiek turnusie:)

sobota, 3 marca 2012

Zabajka

Obiecałam, że nastąpi ciąg dalszy, to i spełniam swoją obietnicę:)
Z ciocią Kariną Tomaszek w ramach terapii zajęciowej chodził czasami do sali doświadczania świata. Tomuś był zachwycony wszystkim i pięknie pracował.






piątek, 2 marca 2012

Zabajka i inne zaległości

Dawno nas tu nie było, oj dawno:(, cały miesiąc. A przez ten miesiąc wiele się wydarzyło. Zadebiutowaliśmy na turnusie w Zabajce, wróciliśmy do domu, pochorowaliśmy się, wyzdrowieliśmy i znowu przymierzamy się do kolejnego wyjazdu, tym razem do Zabajki2. Ale po kolei:).
2 lutego wyruszyliśmy z Tomaszkiem na nasz debiut w Zabajce w Stawnicy. Co ja mogę powiedzieć? Rewela. Teraz to naprawdę mam problem na który ośrodek się zdecydować. W Zabajce2 pracuje Pani Mariola i nasza ulubiona logopeda Pani Aneta, do tego kochana ciocia Karolina, wszystkie rewelacyjne terapeutki, atmosfera cudowna, popołudnia dla dzieci na maxa zagospodarowane. Za to w Zabajce  w Stawnicy jest wujek Piotrek od rehabilitacji - poprostu rewela, wujek Piotrek na hiopo - najlepszy hipoterapeuta, jakiego do tej pory spotkaliśmy. Tomaszek nie ma szans na zaśnięcie u niego na zajęciach - to trzeba poprostu zobaczyć:), do tego terapia ręki z ciocią Kariną, no i dogoterapia i jeszcze wieeele zajęć każdego dnia, jak w Zabajce2, do tego codziennie po południu zajęcia dodatkowe dla dzieci no i ta rodzinna atmosfera:). A po kolacji mamusie najmłodszych dzieci zabierały swoje pociechy na salę rehabilitacyjną i dzieciaczki bawiły się do wieczora. Cały dzień zajęty.  Naprawdę nie jestem w stanie zdecydować się, gdzie jest lepiej. Jeździć będziemy i do jednej i do drugiej Zabajki.
Po powrocie z turnusu trzeba było troszkę odpocząć i od piątku 17 lutego Tomaszek poszedł do przedszkola. Długo nie pochodził, bo się biedaczek nam rozchorował, złapał katar i zapalenie spojówek i od wtorku musieliśmy siedzieć w domu. W międzyczasie, jak się Tomusiowi poprawiło przyjęliśmy spóźnionych gości urodzinowych, zresztą tatuś też miał urodziny, więc "impreza była huczna".

 Śliczny, duży pokoik, Tomaszek miał gdzie się wybiegać:)


 Wujek Piotrek ustawiał tory przeszkód


 Można je było pokonywać różnymi metodami


 Łatwo nie było

Trzeba przecież było jakoś zapracować na obiad:p


 Do tego pająk


 I tradycyjnie u Tomaszka kombinezon,
który poprawia jego koordynację, stabilność i wzmacnia mięśnie.
Wcale nie łatwo chodzić w takim kombinezonie (mamusia sprawdziła).


Tomaszek niestety miał chwile kryzysu, ale szybciutko zbierał się do kupy i dalej pracował.

 U wujka Piotrka było wesoło, ale i męcząco


 Kto to widział, żeby niespełna czterolatek uprawiał woltyżerkę:p


 Na szczęście u cioci Ali Tomaszek mógł się zupełnie zrelaksować,
co też prawie codziennie czynił:)))
 Nie spodziewałam się, że dogoterapia pójdzie tak gładko.
Tomuś miał już zajęcia z pieskiem, niestety wytrzymywał max 15 minut
i strasznie się potem nudził. W Zabajce całe zajęcia blisko Nuki.


 Karmił ją, tulił, męczył


 A nawet przybijał piątki. Wszystko chętnie i bez wymigiwania się


 Ciocia Karina na terapii zajęciowej najpierw robiła krótki masażyk,


 Po masażu zlecała Tomaszkowi jakieś zadanie. Tomasz, który
nie przepada za pracami "twórczymi"


Bardzo chętnie brał pędzelek do rączki i malował (oczywiście po wcześniejszych namowach)


Oj, ale z wyborem to Tomuś miał czasami niemały problem:p


To jeszcze nie koniec relacji. Czekajcie cierpliwie:)


poniedziałek, 30 stycznia 2012

Wygląda na to,....

Że Tomaszka dopadła jakaś grypa żołądkowa:(.
Niedziela minęła w miarę spokojnie i bez gorączkowo. Już myśleliśmy, że żadna choroba nie męczy Tomusia, niestety:( odezwał się brzuszek i to całkiem na poważnie. Spać moje biedactwo poszło dopiero ok 2 z pustym żołądkiem:(.
Dzisiejszy ranek ok. Dostał lekkie śniadanko i leki, narazie nic się nie dzieje.

sobota, 28 stycznia 2012

Znowu choróbsko

Ech, ten mój Tomaszek. Znowu jakaś choroba zaczyna go brać. Nie mam pojęcia co to może być. Bo nie pojawił się ani katar, ani kaszel, tylko gorączka.
Tomaszek wybierał się dzisiaj w odwiedziny do swoich dziadków. Niestety przy ubieraniu się zaczął nam płakać. No i tatuś wyczuł, że coś jest nie tak. Zmierzyliśmy temperaturę i trzeba było odwołać wyjazd. Tomaszek dostał leki przeciw gorączkowe i prawie cały dzień  odpoczywał. Mam nadzieję, że to tylko jakiś wirusek się przypętał, a nie coś poważniejszego. No cóż. Tomuś nie pójdzie w poniedziałek do przedszkola. Przecież musi być zdrowy na kolejny turnus. A wyjazd już niedługo...

Biedaczek choraczek:(


piątek, 27 stycznia 2012

I znowu

Zaczynamy się pakować do wyjazdu. Tym razem czeka na nas Zabajka. Jedziemy tam po raz pierwszy, więc nie wiemy co nas czeka, chociaż przeczucia jakieś takie dobre:) humorki też dopisują.

wtorek, 24 stycznia 2012

Powoli powoli nadrobiliśmy zaległości na blogu

W tzw. międzyczasie między turnusami przepakowujemy walizki, staramy się odpocząć i spotkać z rodzinką i przyjaciółmi. Tomaszkowi udaje się też spotkać z dziećmi w przedszkolu  itrochę pobawić:) i oczywiście poszaleć w domku.

Mój synek nigdy nie odpoczywa, nawet w przedszkolu
pracuje nad chwytem i precyzją swoich rączek:)

A w domku pięknie ćwiczy, ostatnio na topie podskoki.
Jak widać zaczęły mu wychodzić:)


czwartek, 19 stycznia 2012

Zabajka 2 - po raz pierwszy

Żeby nie było, że się lenimy:) w nocy z 1 na 2 stycznia wyruszyliśmy na kolejny turnus rehabilitacyjny, tym razem do Zabajki 2 i tu też się nie zawiodłam. Zajęć bardzo dużo, Tomaszek momentami wymiękał, ale wytrzymał przez całe dwa tygodnie i katar pokazał się dopiero ostatniego dnia (no jakże by inaczej, przecież turnus był by nie zaliczony bez kataru).
Nowy ośrodek, nowi terapeuci. A jednak nie do końca:)))
Okazało się, że Tomaszka w Zabajce 2 będzie rehabilitowała Pani Mariola, która do końca 2011 r. pracowała w Stobnie:). Oczywiście ucieszyliśmy się, przecież widziała go kilka razy, nawet pracowała z nim w zastępstwie za Kasię na poprzednim turnusie przez dwa dni.
Oprócz Pani Marioli była jeszcze Karolina, którą poznaliśmy w kwietniu 2011 na turnusie delfinoterapii. Karola miała z Tomaszkiem terapię zajęciową i to był kolejny strzał w dziesiątkę:).
Chwilę mi się zeszło z wstawieniem zdjątek:) Ależ ten czas leci:(

 Ciocia Asia wzięła się za robienie masażu

 A Tomaszek masażyków twarzy nie lubi i to bardzo,
co zresztą widać:p

 Już padał na pyszczek, ale kurę pokazać jeszcze dał radę:)

 U cioci Marioli też bywały momenty kryzysu,
bo ten turnus był naprawdę wyczerpujący

 Za to na Lutku można się było zrelaksować, tu Tomaszek
nie musiał nic robić, wystarczyło grzecznie siedzieć.

 Pół godzinki w kąpieli, ale mamusiu gdzie są bąbelki
chyba sam je będę robił

 Wujek Piotrek trzymał, a Tomaszek starał się jak mógł
zrobić pianę w basenie, oj łatwo nie było.

 Ciocia Karolina dużo wymaga, ale i tak Tomaszek ją kocha:)

 A u cioci Basi luzik, trochę się pobujałem,

 posiedziałem z pacynkami na rączkach

i poturlałem. Ciocia zawinęła mnie w naleśnika.
Proszę rozwiń mnie, ja nie chcę być naleśnikiem.

Niestety na niektórych zajęciach mamusia miała lenia i nie robiła zdjęć, no ale na terapii cranio-sacralnej wujek Mariusz chyba by się nie ucieszył, jakby mamusia migała cały czas lampą wtedy kiedy powinienem się wyciszać:p



Zajęcia z ciocią Mariolą nie odbywały się tylko na sali. Czasami wychodziliśmy na spacer po schodach, albo po korytarzu. Czasami na tym spacerku Tomaszek chodził w kombinezonie a czasami w swoim ubranku.

Ale w Zabajce 2 nie tylko pracowaliśmy. Wieczorami dyżurni organizowali dla swoich podopiecznych różne atrakcje. Oczywiście Tomaszkowi najbardziej przypadł do gustu bal karnawałowy (filmik trochę ciemny, bo ciocia Justynka robiła nastrój, ale najważniejsze, czyli piękne kroki taneczne Tomaszka widać:).